Też uważam, że "Biblię" "spisał jakiś napruty winem i palący jakieś zioła". Mimo dużych starań ze strony KK w jej ulepszaniu (w przeszłości, nie teraz) to jednak nadal zawiera wiele niespójności.

Czy niezawodny pan Nowak też mnie pozwie?

22 komentarze

Tak się zastanawiam... dlaczego Policja jest używana do zgromadzeń religijnych typu procesje? Mało tego - dlaczego te procesje wymuszają zmianę organizacji ruchu na drodze przez co trzeba jeździć objazdem, bo zamknięto ulicę?
Czy tak powinno być?

11 komentarzy
Temat może nie jest zbyt nowy, ale został ładnie ujęty:

Uczono kiedyś w szkołach podstawowych o ciężkiej doli chłopa pańszczyźnianego, który musiał oddawać dziesiątą część swoich plonów katolickim klechom. Każdy, kto myśli, że czasy pańszczyzny minęły, jest w sporym błędzie.

[...]

Dzięki danym z Ministerstwa Finansów można łatwo policzyć minimalną kwotę, którą oddał biskupom średnio zarabiający Polak, kalkulując właściwy procent od podatku dochodowego. Średnia pensja w roku 2008 wynosiła około 3 tys. zł. Przeciętny Kowalski „rzucił” więc w zeszłym roku na kościelną tacę około 65 zł, nawet jeśli nie chodził do żadnego kościoła. Ci, którzy w roku 2008 zarabiali nieco ponad 7 tys. miesięcznie, „rzucili na tacę” nie mniej niż 209 zł…

Pamiętajmy o tym, że te kwoty należy uznać jako nie mniejsze niż, a rzeczywiste sumy mogą być tylko wyższe od tych prezentowanych.

Całość: http://wolnemedia.net/?p=19139
47 komentarzy

— Żyjemy w kraju, gdzie głowa jednego z wyznań podczas swych wizyt jest fetowana przez czynniki państwowe, a na przygotowanie jej podróży, choć nie jest wizytą dyplomatyczną, wydawane są środki publiczne z budżetu państwa.

— Żyjemy w kraju, gdzie prezydent oświadcza bez rumieńców na policzkach, że jest prezydentem obywateli jednego wybranego wyznania, a wyznaczniki etyczne tego wyznania nie mają alternatywy.

— Żyjemy w kraju, gdzie jak dawniej wiadomości z zakresu marksizmu-leninizmu, obecnie wiadomości nt. jednej religii są zdobywane już w żłobku, a poszerzane i rozwijane przez cały proces edukacyjny.

— Żyjemy w kraju, gdzie osoby zajmujące się wpajaniem jedynie słusznej religijności, które odbywa się w ramach publicznego systemu edukacyjnego, opłacane są z budżetu publicznego, uczące się dzieci nie mają realnej alternatywy, a oceny z efektów tego wpajania pojawiają się na świadectwach szkolnych.

— Żyjemy w kraju, gdzie wszystkie służby mundurowe mają oddelegowanego oficera politycznego... duchownego jedynego słusznego wyznania, którego pobory są często kilkakrotnie wyższe, niż pobory pracowników danej służby — jak ma to miejsce w przypadku celników. Oczywiście duchowni są opłacani z budżetu państwa.

— Żyjemy w kraju, gdzie ośrodki kultu są finansowane z budżetu państwa, a jeśli ze względów formalnych to nie wychodzi, ponieważ formalnie mamy nowoczesną konstytucją gwarantującą rozdział tronu od ołtarza, wtedy religijne ośrodki kultu przemianowuje się na centra naukowe i dalej finansuje z budżetu publicznego.

— Żyjemy w kraju, gdzie symbol jedynej słusznej religijności jest obecny we wszystkich miejscach publicznych poczynając od pałacu prezydenckiego i parlamentu, poprzez budynki rządowe, urzędy samorządowe, sale posiedzeń rad miejskich, sołectw, aż po urzędy pocztowe, sale szkolne i szpitalne.

— Żyjemy w kraju, gdzie do organizacji religijnej przystępujemy nieświadomie, jako niemowlęta, natomiast już jako dorosłym ludziom tworzy się nam najróżniejsze przeszkody, jeżeli zapragniemy opuścić tę wspólnotę.

— Żyjemy w kraju, gdzie prawa kobiet są przedmiotem handlu między czynnikami kościelnymi, a partiami, nawet tymi nazywającymi się lewicowymi.

— Żyjemy w kraju, gdzie wprowadzono najbardziej restrykcyjne prawo na kontynencie odbierające kobietom możliwość decydowania o własnym ciele — które to prawo nazywane jest „historycznym kompromisem".

— Żyjemy w kraju, gdzie wszystkie organizacje społeczne, stowarzyszenia, fundacje, zrzeszenia podlegają zasadzie transparentności, i prowadzą jawną księgowość — oprócz organizacji kościelnej.

— Żyjemy w kraju, gdzie od orzeczeń wszystkich urzędów istnieje droga odwoławcza, wyjątkiem jest tzw. kościelna komisja majątkowa, która zajmuje się odzyskiwaniem dóbr kościelnych, które nigdy do Kościoła nie należały. Od jej decyzji nie ma odwołania i nie trzeba dodawać, że eksperci tej komisji są kościelni.

— Żyjemy w kraju, gdzie, jak u Orwella, mowę nienawiści prezentowaną przez część mediów religijnych nazywa się mową miłości.

— Żyjemy w kraju, gdzie malowidła bóstwa witane są przez władze samorządowe, w eskorcie państwowej policji, straży pożarnej itp. funkcjonariuszy publicznych.

— Żyjemy w kraju, gdzie systemowe wyrównywanie szans obywateli, zastępowane jest przez doraźną działalność charytatywną instytucji religijnych, i nazywane jest to skutecznością.

— Żyjemy w kraju, gdzie w centrach największych, zatłoczonych miast, gros terenów zielonych jest niedostępna mieszkańcom, ponieważ parki i ogrody zamknięte są za kościelnymi murami, gdzie zdarza się, że podlegają dewastacji, mimo że należą do dziedzictwa narodowego.

— Żyjemy w kraju, gdzie wydarzenia o dużej doniosłości społecznej, począwszy od świąt państwowych skończywszy na rozpoczęciu roku szkolnego obfitują w oficjalne elementy religijne, do uczestnictwa, w których są nakłaniani wszyscy.

— Żyjemy w kraju, gdzie odkrycia naukowe stare i nowe, które pomagają ludziom spełniać pragnienia, plany życiowe i aspiracje, żyć bardziej komfortowo i przyjemniej, w większej zgodzie z własną naturą jak innymi członkami społeczności, negowane są przez hierarchię duchowną jako niezgodne z bożym planem. Zakaz stosowania odkryć nauki jest wprowadzany do ustawodawstwa pod presją kręgów kościelnych.

— Żyjemy w kraju, gdzie zlikwidowano wczasy pracownicze jako archaiczny wytwór zbrodniczego systemu, zastępując je nowoczesnym modelem wypoczynku — wyjazdami pielgrzymkowymi.

— Żyjemy w kraju, gdzie wszelkie zgromadzenia publiczne muszą zostać zgłoszone do odpowiedniego urzędu, a jeśli to się nie stanie organizatorzy są pociągani do odpowiedzialności karnej — nie dotyczy to zgromadzeń religijnych i spontanicznych wystąpień ludności np. w dniu śmierci przywódcy religijnego.

— Żyjemy w kraju, gdzie duchowni mogą ustawiać pomniki w miejscach publicznych, bez wiedzy i zgody władz samorządowych, takich jak architekt miejski czy konserwator zabytków.

— Żyjemy w kraju, gdzie istnieje nadzwyczajna ochrona tzw. „uczuć religijnych", mimo że nikt ich nie zdefiniował, ani chociażby nie podał różnicy między uczuciami estetycznymi, poglądami politycznymi czy zdrowym rozsądkiem. Owocuje to m.in. cenzurą i kryminalizacją dzieł sztuki i kultury.

— Żyjemy w kraju, gdzie media publiczne mają obowiązek chronić i propagować wartości religijne jedynego słusznego wyznania.

— Żyjemy w kraju, gdzie, gdy ludzie o innym światopoglądzie niż panujący zwrócą publicznie uwagę, że ich prawa są strukturalnie i instytucjonalnie ograniczane, zawsze znajdzie się jakiś duchowny, który będzie zaprzeczał, groził, i przenosił wagę problemu na płaszczyznę prywatną mówiąc: „sam mam kilku przyjaciół ateistów".

— Żyjemy w kraju, gdzie irracjonalne, metafizyczne, niekonkluzywne poglądy są dominującym uczestnikiem debaty o ustroju, kierunkach rozwoju społeczeństwa, kształcie legislacji, etc.

— Żyjemy w kraju, gdzie ustrój nazywany jest demokratycznym, ale większość religijna nie ma żadnego względu na mniejszości — i działa w zgodzie z zasadą zwycięzca bierze wszystko.

Źródło: racjonalista.pl
45 komentarzy

... w polskich szkołach publicznych lekcje religii nie są obowiązkowe. Kto wymusza uczestnictwo Waszych dzieci w zajęciach katechetycznych czy kościelnych (np. otwarcie roku szkolnego w kościele) łamie prawo.

10 komentarzy

Taka mnie dzisiaj naszła refleksja - jakim prawem zabiera się dzieciom czas, który można by przeznaczyć na naukę? Jak się ma do Konstytucji i świeckości naszego państwa to, że przed każdymi świętami, czy to BN czy Wielkiej Nocy, wyciąga się 3 dni z normalnego tygodnia nauczania i przeznacza na "uduchawianie" młodych duszyczek?

Oczywiście, nikt nie widzi problemu... Nauczyciele, ta bardzo niedoceniona i umęczona grupa zawodowa, cieszy się, bo wcześniej pójdą do domu. Dzieci, też się cieszą - nie muszą się uczyć, co najwyżej pójdą do tego wysokiego budynku (nie wiadomo czemu zwanego kościołem) posłuchają klechy i mają labę. Wspomniane klechy też się cieszą - przecież to dzięki takim rekolekcjom pogłębia się więź z "Kościołem", więc i na kościelną emeryturkę będzie. Przecież księżulom nie będzie zależeć na edukacji dzieciątek - z doświadczenia wiedzą, że im dzieciątko w dorosłości głupsze będzie, tym więcej da swemu proboszczowi "na tacę".

Nie mam nic przeciwko rekolekcjom samym w sobie - każdy ma prawo do swojej wiary, jednakże protestuję przeciwko robieniu tego kosztem czasu, który można spożytkować w lepszy sposób.
Rekolekcje mogą być np. tylko po południu.

29 komentarzy
Przepraszam za to, że doi państwo i swoich wiernych. Za to, że pobiera opłaty za posługi religijne, a nawet udzielanie sakramentów. Za to, że zamiast ewangelizować w ramach swojej misji, bierze pieniądze z budżetu państwa. Przepraszam za to, że Kościół zapomniał o miłości bliźniego i nie ma wyrozumiałości dla ludzkich grzechów. Za to, że ukrywa i bagatelizuje afery z udziałem duchownych. Przepraszam, że Kościół, z pomocą poddanych sobie prawicowych polityków, uczynił naszą Ojczyznę Klechistanem.

Przyłączam się :)

Źródło/całość

5 komentarzy

Brawo Panie ministrze! Trzeba odkręcić to zło, którego Giertych natworzył. Czytaj artykuł.

Swoją drogą uważam, że nauczanie "religii" powinno przenieść się z powrotem do salek katechetycznych. Wyszłoby z pożytkiem dla wszystkich.

Komentarze wyłączone

No tak, g... dzisiaj załatwię, bo przecież wielkie święto w parafii - Piotra i Pawła.
Mechanik - zamknięte, świętuje. Firma budowlana - zamknięte, świętuje. Pijaczki pod sklepem - są, świętują (jak codziennie).
Pieprzony katolicki kraj.

11 komentarzy

Moje mini-projekty

Miniblog

OpenStreetMap komercyjnie

Czy ktoś mówił, że na darmowych mapach nie można zarobić? Coś w tym jest, ale czasami trafia się okazja - dostałem zamówionko na opracowanie mapy trasy turystycznej (do druku).

Nie ekscytować się - to groszowe sprawy, ale zawsze to miło.

1 komentarz

Halo Granie - wypitalać z tym

Orange włączył mi "halo granie" - czyli zastąpił standardowy sygnał oczekiwania na połączenie jakąś muzyczką... Co to, k... ma być? Czy ja prosiłem o to? Czy mądrym głowom w pomarańczy wydaje się, że każdy user POP-a to pryszczate dziecko, którego podniecają takie bajery?

Na szczęście da się to wyłączyć - trzeba zadzwonić na *3333, posłuchać lektora, a potem nacisnąć odpowiedni klawisz (na tę chwilę 4).

2 komentarze

Kolczyki

Uważam, że ci rodzice, którzy swoim dzieciom w wieku niemowlęcym przebijają uszy pod kolczyki, mają coś nie tak z głową.

12 komentarzy

LibreOffice beta2

Odnoszę wrażenie, że LibreOffice 3.3.0-beta2 uruchamia się jakby szybciej niż beta1 (od 3.2.1 również szybciej)

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Linki

Ja na blip.pl

Powered by Jogger.PL and Tarski · Ported by alberht